Muzeum Miejskie Dom Gerharta Hauptmanna

Konferencja naukowa „Gerhart Hauptmann – polskie konteksty”, MM DGH, Jagniątków 2021

 

Linki do wykładów (YouTube):

Janusz Skowroński, „Polacy w Dzienniku 1945–1946 Margarety Hauptmann”

https://youtu.be/ZHJfSPUzJ8I

 

dr Jolanta Szafarz „Doświadczenia polskiego tłumacza przy przekładach Gerharta Hauptmanna”

https://youtu.be/pURDTHBFkGE

 

prof. dr hab. Grażyna Szewczyk „Polscy tłumacze Gerharta Hauptmanna”

https://youtu.be/U5oRJ0AOONk

 

Ivo Łaborewicz, „Gerhart Hauptmann w zbiorach Archiwum Państwowego w Jeleniej Górze”

https://youtu.be/au4qSWpOzno

 

dr Arkadiusz Baron, „Polskimi tropami Kolekcji Gerharta Hauptmanna Maxa Pinkusa”

https://youtu.be/MXvuYXpbpJs

 

prof. dr hab. Krzysztof A. Kuczyński „Gerhart Hauptmann w badaniach polskiej germanistyki po 1945”

https://youtu.be/RbI4G6Aq-58

 

* * *

Goście w Willi Łąkowy Kamień

Fragment publikacji: Krzysztof A. Kuczyński, Wiesenstein. Tajemnice willi Gerharta Hauptmanna, Wydawnictwo Ad Rem, Jelenia Góra 2024 [rozdział: Goście, s. 87–93]

Podczas niemal pięćdziesięciu lat, które Gerhart i Margareta spędzili w swojej pięknej, górskiej willi, wprawdzie mocno „okrojonych” z uwagi na częste wyjazdy [Gdyby np. zsumować łączny czas pobytów Gerharta i Margarety jedynie na włoskiej Riwierze, dałoby to (wg wyliczeń Petera Sprengla) – aż trudno uwierzyć – rezultat ponad siedmiu lat], odwiedziła ich – bez przesady – ogromna wprost rzesza osób. Pewne wyobrażenie o rozmiarach tych wizyt dają zachowane do dzisiaj księgi gości. Nikt dotychczas nie zestawił owej liczby osób przekraczających próg „Wiesenstein”, ale nie będzie przesadą, jeśli się powie, iż – być może –są to cyfry grubo przekraczające tysiąc. Gerhart Hauptmann lubił grupować wokół siebie ciekawych, inteligentnych ludzi, chętnie ich zapraszał, z czego, co oczywiste, chętnie i w miarę możliwości często korzystano, niejednokrotnie nie poprzestając na jednej tylko wizycie. Do tego należy jeszcze dodać wielu dziennikarzy, reporterów i fotografów, przysyłanych przez redakcje do Agnetendorf w całym tym długim okresie czasu w celu uzyskania materiałów dla gazet i kolorowych magazynów. Krąg bliskich i dalszych przyjaciół, a także znajomych Gerharta Hauptmanna, jest imponujący nie tylko liczbowo, ale także odnośnie pozycji zajmowanych przez nich w społeczeństwie, nie tylko w Niemczech, jak także w innych krajach. Była już mowa o tym, że wśród znajomych pisarza byli przedstawiciele bardzo różnych zawodów, przeważali zdecydowanie ludzie kultury i nauki, ale byli także reprezentanci sfer gospodarczych, politycznych, wojskowych czy partyjnych.

Pamiętać należy, że dotarcie do willi Gerharta Hauptmanna nastręczało nieco kłopotu, jako że lokalny pociąg (trasa Hirschberg–Warmbrunn–Hermsdorf), względnie tramwaj dojeżdżały jedynie do Hermsdorf, skąd do siedziby pisarza w górnej części Agnetendorf było jeszcze ok. 5–6 km. Po bardziej prominentnych gości lub zaprzyjaźnione osoby pisarz wysyłał na dworzec bryczkę, zaprzężoną w dwa kuce, względnie podobny pojazd wypożyczany w sąsiedztwie, np. od Hallmannów. Pozostali wynajmowali przygodne środki lokomocji, które bez trudu można było zazwyczaj uzyskać przed dworcem. Także tylko w niektórych przypadkach goście, przeważnie zaprzyjaźnieni z Margaretą i Gerhartem, mogli korzystać z dwóch pokoi gościnnych, usytuowanych na II piętrze domu. Inni znajdowali kwaterę w jednym z kilku hoteli czy zajazdów, których w Agnetendorf, z uwagi na coraz bardziej rozwinięty ruch turystyczny, była spora ilość. […]

Gościom drzwi wejściowe do „Wiesenstein”, po zastukaniu kołatką (w późniejszych latach należało skorzystać z elektrycznego dzwonka u wejściowej bramy), otwierał zwykle ktoś z obsługi domu, nierzadko – zwłaszcza gdy spodziewano się kogoś ważnego – był to Fritz Fischer, przyodziany na tę okazję w marynarkę i muszkę, czy nawet w „służbową” liberię. Po zostawieniu ewentualnej odzieży wierzchniej w małej garderobie, szło się przez niewielki przedpokój, w którym wisiał sporych rozmiarów obraz Ludwiga von Hofmanna przedstawiający kilku młodzieńców i ich konie na brzegu morza, a także można było podziwiać stojące na skrzyni dębowej stare cynowe kufle. I wreszcie … oczom przedstawiał się wspaniały widok – wchodziło się do obrosłej legendą, bajecznie kolorowej Paradieshalle/Rajskiej Hali. Dopiero po chwili schodami z góry schodził majestatycznie pan domu lub Margareta, aby oficjalnie powitać przybyłych. Hol zazwyczaj wywierał ogromne wrażenie swoimi rozmiarami, ale przede wszystkim – po pokryciu go przez Johannesa Maximiliana Avenariusa freskami – wspaniałością barwnych malowideł ściennych i dużą ilością cennych, zabytkowych mebli, rzeźb czy obrazów. […]

W przypadku osób, które gościły w willi po raz pierwszy, Gerhart Hauptmann osobiście, względnie jego żona, oprowadzali je po poszczególnych pomieszczeniach, zaznajamiając z pochodzeniem danego dzieła sztuki, a Gerhart Hauptmann nawet wyjmował z przepastnych szuflad wielkich zabytkowych szaf, stojących w holu czy w bibliotece różne, pomniejsze, cenne przedmioty, jak dawne szkło artystyczne, grafika czy monety. […]

Goście przybywali do Gerharta Hauptmanna w rozmaitych celach i na różne okresy czasu. Krytycy literaccy, redaktorzy wydawnictw czy dziennikarze wielu gazet i czasopism (z bardzo dużej ich ilości wymieńmy – pomijając zdecydowanie lokalne i mające ograniczony zasięg – ważniejsze, np. takie jak „Die Dame”, „Frankfuter Zeitung”, „Berliner Volks-Zeitung”, „Neue Rundschau”, „Berliner Lokal-Anzeiger”, „Berliner Morgenpost”, „Vossische Zeitung”, „Deutsche Allgemeine Zeitung”, „Berliner Tageblatt”, „Der Tag”, „Hamburgischer Correspondent”, „Schlesien”, „Schlesische Zeitung”, „Breslauer General-Anzeiger”, „Breslauer Neueste Nachrichten”, „Schlesische Tageszeitung”, „Die Pause”, „Neues Wiener Abendblatt”, „Neues Wiener Journal”, „Neue Freie Presse”, „Prager Presse”) składali wizyty w Agnetendorf związane bezpośrednio z twórczością pisarza. Rzeźbiarze i malarze byli z kolei zainteresowani odtworzeniem postaci (czy popiersia) Gerharta Hauptmanna, reżyserzy, aktorzy, muzycy i kompozytorzy zabiegali o współpracę przy jego utworach. Przyjeżdżali także przedstawiciele rodziny: ze strony Gerharta Hauptmanna byli to np. matka Maria [zmarła w Warmbrunn w 1906 roku], siostra Lotte, rzadziej brat Carl z żoną Martą, synowie z pierwszego małżeństwa, głównie Ivo, który miał dobry kontakt z ojcem na bazie wspólnych zainteresowań artystycznych, dzieci brata Georga [zmarł w 1899 roku] z Hamburga, dalej dalsi krewni, jak kuzyn Konrad Bartsch. Ze strony Margarety był to głównie brat Max Marschalk, a także jej siostry. Częstymi gośćmi byli liczni przyjaciele i znajomi Hauptmannów, wymienić można nazwiska – choć to tylko mały ułamek przybywających do Agnetendorf – Otto Muellera, Johannesa Schlafa, Hermanna Stehra, Ludwiga von Hofmanna, Otto Brahma, Emila Ludwiga, Rudolfa Rittnera, Arthura Schnitzlera, Waltera Leistikowa, Ludwiga Fuldy, Georga Reicke, Wernera Sombarta, Roberta Kahna, Maxa Reinhardta, Felixa Hollaendera, Dory Hitz, Walthera Rathenau, Paula Schlenthera, Maxa Müllera, Leo von Königa, Carla F. W. Behla, Moritza Heimanna, Maxa Berga, Emila Orlika, Hansa von Hülsen, Oskara Loerke, Johannesa Maximiliana Avenariusa, Maxa Pinkusa, Viktora Ludwiga, Samuela Fischera, Wilhelma Bölsche, Heinricha Grünfelda, Leonida Pasternaka, Cirillo dell’Antonio, Josefa Blocka, Felixa A. Voigta, Waltera A. Reicharta, Fredericka Heusera, Bernharda Kellermanna, Petera Suhrkampa, Waltera Requardta, Günthera Grundmanna, Eugena Kühnemanna, a także… Hansa Franka. Ogromna różnorodność osobowości, wielkich nazwisk tworzących historię, naukę i kulturę nie tylko Niemiec i Austrii. Z tymi i wieloma innymi znajomymi spotykał się Gerhart Hauptmann także poza Agnetendorf, głównie w Berlinie, Dreźnie, Wiedniu, na wyspie Hiddensee, czy szczególnie często w kurortach włoskiej Riwiery. Nie sposób dzisiaj odtworzyć nawet w przybliżeniu pełnej listy osób, z którymi Gerhart Hauptmann miał kontakt zawodowy czy prywatny. Można podziwiać, że przy tak intensywnym życiu towarzyskim potrafił pisarz znaleźć czas i siły na wytężoną pracę twórczą. W kontekście powyższego nie dziwi, że z tak wielką, wprost „żelazną” samodyscypliną – w Agnetendorf, jak i na wyjeździe – dbał o przestrzeganie swoich „świętych” godzin przeznaczonych na pisanie.

Szczególnie bliscy, wieloletni przyjaciele Gerharta Hauptmanna, wymienieni już powyżej wśród wielu innych nazwisk, jak Josef Block – malarz, przyjaciel jeszcze z lat nauki w Breslau, Max Müller – pianista, przyjaciel z czasów studiów w Jenie, Samuel Fischer – wielki wydawca, edytor większości dzieł, Otto Brahm – reżyser, „ojciec” wielu teatralnych premier, Ludwig von Hofmann – malarz, autor portretów, Johannes Maximilian Avenarius – malarz, twórca Paradieshalle, czy Max Pinkus – wymieniony już bogaty fabrykant z Neustadt O.S./Prudnik, wielki kolekcjoner silesiaków, gościli wielokrotnie w domu pisarza. W ich towarzystwie Gerhart Hauptmann czuł się swobodnie i szczęśliwie, mógł wspominać dawne lata, kiedy rozpoczynał swój literacki „marsz” ku sławie, snuć opowieści o barwnym, choć niegdyś burzliwym życiu, słuchać z upodobaniem ich mniej czy bardziej szczerych wyrazów pochwały. […]

Być gościem Gerharta Hauptmanna w jego karkonoskiej rezydencji znaczyło bardzo wiele dla osób nawet na wysokich szczeblach „drabiny” społecznej, toteż nic dziwnego, że tak liczni ludzie dokładali starań, aby choć raz przekroczyć próg willi „Wiesenstein”. A poza tym, pisarz wraz z małżonką chętnie przebywali w gronie zaprzyjaźnionych artystów, pisarzy, wydawców czy polityków. Gerhart Hauptmann, jak bodaj każdy twórca, potrzebował wymiany myśli, uznania i podniety intelektualnej, zaś Margareta ciekawa była nowinek „ze świata”, interesowała się zwłaszcza – jak już wspomniano – muzyką, malarstwem i bieżącymi wydarzeniami politycznymi.

[…]

W okresie wojny nie wszystkie osoby przybywające do Agnetendorf były – najprawdopodobniej – szczególnie chętnie widzianymi gośćmi. Jak już wiemy, jednym z nich był namiestnik Generalnego Gubernatorstwa Hans Frank. Jak do tego doszło? Gerhart Hauptmann, pozostawszy po 1933 roku w kraju, musiał w konsekwencji podjąć swojego rodzaju dialog z przedstawicielami nowego rządu. Z pewnością nie był przekonanym zwolennikiem narodowego socjalizmu, ale chcąc chociaż w pewnym stopniu zachować swoją uprzywilejowaną pozycję w Niemczech, być w dalszym ciągu wydawany i wystawiany na niemieckich i austriackich scenach, nie miał innego wyjścia, jak zachować przynajmniej pozory lojalności. Był zresztą z przekonania „narodowcem”, świadczyła o tym m. in. jego postawa z chwilą wybuchu I. wojny światowej, jak i w sprawie podziału Górnego Śląska, czy później aneksji Austrii w 1938 roku. Nierzadko więc pojawiał się na różnego rodzaju wydarzeniach kulturalnych, np. na jubileuszach swoich urodzin czy premierach kolejnych sztuk, w towarzystwie wysokich funkcjonariuszy partyjnych, jak np. gauleitera i nadprezydenta Niederschlesien – Karla Hanke czy namiestnika Rzeszy (Reichsstatthalter) i gauleitera Wiednia – Baldura von Schiracha. Dla narodowych socjalistów fakt pozostania Gerharta Hauptmanna w Niemczech – jako jednego z nielicznych wielkich reprezentantów kultury i literatury – miał olbrzymie, propagandowe znaczenie. I chociaż różnego rodzaju uroczystości i jubileusze ku jego czci, jak np. 80. rocznica urodzin w 1942 roku, były oficjalnie obchodzone, to jednak daleko im było, zwłaszcza w Berlinie, do rozmachu i „fanfar” z lat przed 1933 rokiem. Toteż wizytę Hansa Franka należy widzieć w tym właśnie kontekście. […]

Gubernator bawił w willi „Wiesenstein” dwa razy: w styczniu 1944 roku był tam aż cztery dni. Spędził wiele godzin w archiwum, przy biesiadnym stole z gospodarzem domu, czytając jego dzieła i dyskutując o literaturze, odbywając wspólne spacery. Druga wizyta na początku 1945 roku miała całkowicie inny charakter. Hans Frank wraz z zagrabionymi na Wawelu dziełami sztuki ucieka na Dolny Śląsk, kwateruje w jednym z pałaców w Seichau/Sichów. W dniach 21–22 stycznia przyjeżdża do Agnetendorf, gdzie na noc zatrzymuje się u Gerharta Hauptmanna. […] Można się jedynie domyślać, że atmosfera spotkania nie była już tak miła i przyjacielska, jak to miało miejsce przed rokiem. Najprawdopodobniej Hans Frank zamierzał przechować w willi pisarza co cenniejsze przedmioty, wywiezione z Krakowa. I widocznie Gerhart Hauptmann nie chciał się na to zgodzić. A może powodem tej scysji były inne sprawy, na których Hansowi Frankowi bardzo zależało? Chyba już nigdy tego się nie dowiemy…