Muzeum Miejskie Dom Gerharta Hauptmanna
W ramach finisażu wystawy czasowej „Przesieka odnaleziona i zebrana w kolekcji”
22 sierpnia (sobota) o godzinie 12:00 spotkajmy się na wydarzeniu, które przeniesie nas w świat historii regionu karkonoskiego:
„Matejko i inni w Karkonoszach. Jak było naprawdę” – prezentacja będzie okazją, by usłyszeć od autora, Janusza Skowrońskiego, jaką rolę Przesieka (wówczas Hain) odegrała w odnalezieniu dzieł sztuki, w tym obrazów Matejki, o dramatycznych losach polskich dzieł sztuki, w tym obrazów Jana Matejki oraz o trudnych staraniach muzealników o ich odzyskanie. To historia pełna emocji, pasji i historycznych tajemnic.
Autor opowie też o swej najnowszej książce „Lorentz: Odnalazłem Matejkę” – reportażu m.in. o odnajdywaniu zaginionych skarbów sztuki ukrytych na Dolnym Śląsku podczas II wojny światowej.
Książkę można zakupić w sklepie muzealnym oraz skorzystać z obecności autora i otrzymać autograf.
W trakcie około 1,5-godzinnego spotkania dowiemy się m.in.:
Od wydawcy:
„Reportaż ten to fascynująca i oparta na faktach opowieść o poszukiwaniach ukradzionych dzieł sztuki, które stanowią część polskiego dziedzictwa kulturowego. Korzyści z zakupu:
Szczegółowa historia ocalonych skarbów polskiej kultury.
Wgląd w kulisy operacji odzyskiwania zaginionych dzieł sztuki.
Dokładne opisy oraz spis dzieł, które udało się uratować.
Emocjonujący reportaż historyczny ukazujący wpływ wojny na dziedzictwo narodowe.
Przystępnie napisane, co czyni książkę idealną dla miłośników historii i sztuki”.
Kilka słów o autorze od wydawcy książki:
Janusz Skowroński to znany dolnośląski historyk i dziennikarz, który od lat dokumentuje historię regionu. Jest autorem wielu książek i publikacji poświęconych Dolnemu Śląskowi i II wojnie światowej. Jego reportaże charakteryzują się precyzją, dogłębną analizą źródeł i emocjonującym stylem narracji, co sprawia, że każda jego książka angażuje i porusza czytelników”.
Fragment książki „Lorentz: Odnalazłem Matejkę!” (publikujemy za zgodą autora):
*
Tych trzech obrazów Matejki nie udało się zmieścić na jedynej ciężarówce, którą dysponował warszawski muzealnik. Dlatego Wojciech Tabaka zorganizował dodatkową przyczepę z ciągnikiem. To na niej skutecznie przewieziono z Hain do Jeleniej Góry najdłuższe skrzynie.
Paulina Sołowianiuk, biografka Izabeli Gelbard-Stachowicz (vel Stefanii Czajki) o akcji w Hain konkluduje: Czajka osobiście eskortowała transport spuścizny Matejki do Muzeum Narodowego w Warszawie. Zachowała się fotografia przedstawiająca jej dumną postać w mundurze, z uśmiechem spoglądającą na wnoszone właśnie skrzynie. Nie odpowiada to prawdzie, bo eskortą do Warszawy zajmą się za kilka tygodni żołnierze VII Dywizji Piechoty II Armii Wojska Polskiego. Zaś zdjęcie dumnej Czajki i Lorentza stojących przed wejściem do muzeum wykonał Zdzisław Straszak. Z istotną uwagą. Tym muzeum nie jest Muzeum Narodowe w Warszawie a Sudetenmuseum, które wkrótce stanie się Muzeum im. Jana Matejki w Jeleniej Górze. Kiedy w 2022 roku Muzeum Narodowe w Warszawie wydało jubileuszową publikację „Taka jest nasza historia” z okazji 160-lecia swojego istnienia, umieszczono w niej fragmenty wspomnień Czajki z akcji rewindykacyjnej w Karkonoszach, zaznaczając, że jest ona zatrudniona jako asystent w warszawskim muzeum. Rzeczywiście, w 1948 roku zwróciła się do Stanisława Lorentza z prośbą o posadę w Muzeum Narodowym. Została referentem do spraw socjalnych. Na rozpoczęcie swej pracy przywiozła do muzeum efektowną grecką rzeźbę efeba nabytą kiedyś od radzieckiego oficera za… litr wódki!
*
Kolejny dzień pobytu Lorentza i jego ekipy w Jeleniej Górze i Karkonoszach.
11 lipca. Dzień wielkich wydarzeń – zapisał w swoim dzienniku Lorentz. Najpierw wraz ze Straszakiem udał się do pisarza Gerharta Hauptmanna, do Agnetendorfu, niedługo później nazwanego Agnieszkowem. Tego dnia Margareta Hauptmann notuje w swoim dzienniku: ciemno, deszcz; popołudniem przejaśnienia, parno. Do południa G.[erhart] w pokoju śniadaniowym, przyjmuje tam polskiego ministra kultury Loren[t]za, towarzyszącego mu sekretarza polskiego starosty Jeleniej Góry Straszaka. (Osoba Gerharta, cały dom objęty ochroną). Po południu [przybywa] dr Schmidt.
Podczas rozmowy Lorentz wypełnia i przekazuje Margarecie i Gerhartowi Hauptmannom dokument stwierdzający, że willa pisarza „Wiesenstein” pozostaje od teraz pod opieką polskiego Ministerstwa Kultury i Sztuki, że nie podlega ani rekwizycji, ani zajęciu pod kwaterunek. Paul Metzkow, pielęgniarz pisarza, nakleja go na szybę w oknie przy wejściu do domu.
– Daje mi pan rzecz najważniejszą, przywraca mi pan spokój – mówi Lorentzowi wzruszony Hauptmann. Za kilka tygodni Hauptmann otrzyma z Ministerstwa Kultury i Sztuki list żelazny nr 4901/45 datowany na 7.08.1945 i gwarantujący mu formalnie opiekę Rządu Polskiego.
W czasie wizyty Lorentza pisarz wyciąga jedną z ostatnich swoich fotografii. Wykonywał je niemal seryjnie u schyłku życia pisarza Alfred Jäschke z Görlitz, uchodzący w „Wiesenstein” za niemal „nadwornego” fotografa. Pod przygotowaną przez Metzkowa dedykacją noblista drążą ręką składa swój podpis i wręcza warszawskiemu muzealnikowi. Podczas tej rozmowy z ust Lorentza ani razu nie pada nazwisko Matejki, tak naprawdę celu jego wizyty w Karkonoszach. Jeszcze dzisiejszego popołudnia przewiezie on do Jeleniej Góry zabezpieczone wczoraj w górskiej gospodzie obrazy. Już to ma zaplanowane, bo wczoraj natrafił na nie w „Waldschlösschen”. Hauptmann także nie wspomina o Hansie Franku, generalnym gubernatorze, który ledwie pół roku wcześniej podczas swojej ucieczki z Krakowa gościł w tych samych progach willi „Wiesenstein”. Niemieckiemu pisarzowi dzielenie się wiedzą, że gdzieś między Świdnicą, Sichowem, Cieplicami a Przesieką Hans Frank chciał ukryć zrabowane Polsce dzieła sztuki, mogło tylko zaszkodzić. Lepiej więc było milczeć…
*
Malowniczą wieś Hain nie dotknęły żadne działania wojenne. Chcąc poczuć klimat pierwszych dni wolności, próbuję w jeleniogórskim archiwum odszukać jakiekolwiek ślady tamtego okresu. Ostatni przed wojną spis mieszkańców Das Riesengebirge Einwohnerbuch des Landkreises Hirschberg wydano w 1937 roku. Dowiadujemy się z niego, że burmistrzem Hain był Willi Goersch, zamieszkały na Zollstrasse 31. Chyba nie dotrwał na tym stanowisku do końca wojny, bo w piśmie burmistrza, datowanym na 3 kwietnia 1945 roku, widzimy podpis „Frenzel”. Prawdopodobnie chodziło o Roberta Frenzela z Zollstrasse 61, właściciela hotelu „Goldene Aussicht”, po wojnie przetłumaczonego wprost jako „Złoty Widok”. Po nim komisarycznym burmistrzem Hain zostaje Hans Felsing. Na pierwszych dokumentach, już od 31 maja podpisuje się jako Der kommissarische Bürgermeister i używa dotychczasowej okrągłej pieczęci Gemeinde Hain – Kreis Hirschberg. Na polecenie polskiej komendantury wojskowej wydaje porządkowe zarządzenia: Do lekkich prac mają stawić się na okres od niedzieli 10 czerwca do środy 13 czerwca w godz. 8 -12 następujące osoby (…) Waldschlösschen – Katzina Editha (…) Zbiórka punktualnie o 8 rano przy pomniku poległych w I wojnie. A więc w górskim hotelu ktoś mieszka. Felsing zaznacza na liście, że w gronie 15 innych osób Frau Katzina także zgłasza się do pracy. Czy wie, czego w Waldschlösschen pilnuje?
*